koło domu...

Okazuję się, że spacer koło domu nie musi być nudny. Przecież tyle dzieje się dookoła. Karmienie gołębi, obserwacja mrówek, biedronek, wspinanie się na kamienie i dzieci skaczących po placu zabaw. Wszystko z błyskiem w oku u mojego małego synka.

Wczoraj na spacerze byliśmy 3 razy. Zapowiadało się deszczowo ale udało nam się nie zmoknąć. Początkowo wyszliśmy na zakupy, drugie wyjście- spacer po kałużach bo przecież wszystkiego trzeba doświadczyć a trzecie- plac zabaw i zdjęcia bo mama stwierdziła że jest idealne światło, mało ludzi i barwy natury są wręcz idealne. Przyznam szczerze, że zdjęcia miały być już na drugim spacerze ale gapa zapomniała karty wsadzić do aparatu i tak sobie mogła pstrykać nie zapisując swoich osiągnięć :)














1 komentarz:

Copyright © 2016 SchwytaneChwile , Blogger