Nauka jedzenia..

Niewinne, kulturalne jedzenie łyżeczką, widelczykiem przeznaczonym dla dzieci i nożykiem kończy się zawsze tak samo .. Dłubanie w ziemniakach, mięsku czy kawałku ciasta, po czym sztućce w jednej ręce, jedzenie w drugiej i do buzi hop ! :) Może warto zainwestować w łyżeczkę 360 stopni, miskę nie wysypkę ? Może wtedy jedzenie szłoby nam sprawniej? Czy warto inwestować w te wszystkie wymyślne gadżety? Zadaje sobie pytanie i nie znam odpowiedzi. Kiedyś tego wszystkiego nie było i wyrośliśmy na mądrych ludzi, potrafiących posługiwać się tym co proste i niezbędne podczas jedzenia. Franio potrafi włożyć łyżeczkę do jedzenia ale do buzi dziwnym trafem często wkłada drugą stroną i jedzenie zamiast w buźce ląduje na stole, podłodze czy gdziekolwiek indziej. Nauka wrze a ja mogłabym wiecznie sprzątać ale czego nie robi się dla malucha?



3 komentarze:

  1. Natalko, przecież dobrze mu idzie :) Nie od razu Rzym zbudowano :)a co do sprzątania no to jeszcze trochę potrwa :P Hehe Iga jak narazie chce pić sama a co do jedzenia to sama woli karmić mamę lub tatę niż sama jeść :)

    Pozdrawiamy :)

    http://szczescia-nie-kupisz.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. to prawda.. trzeba być cierpliwym :)pozdrawiamy Paulinko:*

    OdpowiedzUsuń
  3. coś mi długo na facebooku nie pokazywało, że masz notkę - wchodzę a tu tyle zaległych! Co do tych wszystkich przydasiów - może to dla rodzica wygodne, ale mało pouczające dla dziecka. Bo jak niby zaobserwować, że istnieje grawitacja, jeśli z miski sie nic nie wysypuje, a z kubka nie wylewa? :) Wiem jakie to żmudne - sprzątanie na okrągło (tym bardziej z tak wielkim brzuchem jak mój ;), ale może warto? ;) Spróbuj może (pewnie w sumie próbowałaś?), poprowadzić kilka razy jego rączkę z łyżeczką do buzi i spowrotem? Ja jak Hania się ociąga albo zaczyna za dużo "tworzyć" stosuję hasła: nabieramy i do buzi - nieźle ją to motywuje, szczególnie z odpowiednią modulacją głosu ;)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 SchwytaneChwile , Blogger