papierowo...

Nauka wymaga poświęceń? Nauka wymaga cierpliwości? Owszem tylko czyjej? Mamy, taty czy małego dziecka uczącego się wiecznie czegoś nowego? Zostawiając dziś Frania samego na 5 minut poczułam się jakoś nie swojo. W moim domu panowała bezbłędna cisza... Tak jak siedziałam na łóżku tak się z niego zerwałam udając się w kierunku małego pokoju. Po drodze jest łazienka i to co tam zobaczyłam wywołało u mnie uśmiech. Pomyślałam "ok niech sie bawi..zwinę ten papier po raz setny.." Zazwyczaj odkładam wszystko tak by nie było w zasięgu małych rączek ale i tak mój cudowny synek zawsze coś znajdzie. Ostatnio miał ochotę na otwieranie WC, bawienie się szczotką do kibelka a rozwijanie papieru gdy tylko nie był odstawiony na górnej półeczce było na porządku dziennym. Wchodzenie do brodzika ,misek, włączanie pralki opanowane a u mnie włącza się czerwona lampka i głośna myśl "MAMO zamykaj ten pokoik bo robi się niebezpiecznie".

Dziś, po ok 2 tygodniach od ostatniego kataru Franio zdecydował przypomnieć sobie jak dmucha się nosek. Potrzebował do tego wyjąć i wynieść z łazienki całą rolkę papieru. Co tam jeden listek.













2 komentarze:

  1. :) Cudnie wygląda na tle poszarpanego papieru. Ja tam wychodzę z założenia, że tylko bardzo chore dzieci nie broją, więc cieszę się z tego co mam :). Pozdrawiamy serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  2. tak to jest dobra myśl.. dzieci mają prawo do szaleństwa, do brojenia.. czasem chciałoby się chociaż chwilkę odpocząć ale z drugiej strony myśląc jak bardzo nudne byłoby życie bez mojego "łobuziaka" wole posprzątać po zabawie :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 SchwytaneChwile , Blogger