Wspaniała niedziela i przełom w odpieluchowywaniu

Uwielbiam niedziele. Uwielbiam ze względu na to, że bardzo często to jedyny dzień, w którym jesteśmy od rana do wieczora razem, we 3. Budzi nas Franio słowami "mama nie śpi, tata nie śpi.." i delikatnie gramoli się między nami. Delikatnie bo wie, że musi uważać na brzuszek :)

Wczorajszy dzień był dniem przełomowym i pełnym nowych wrażeń. Pojechaliśmy na podniebne zawody Red Bull Air Race, który po raz pierwszy można było oglądać w Gdyni, ba po raz pierwszy w Polsce. Tego nie można było przegapić, nawet mnie zaciekawiły te samolociki i piloci, którzy poprowadzili swoje maszyny z prędkością 370 km/h, pomiędzy powietrznymi bramkami nad naszą zatoką. Mimo ogromnych tłumów, problemów z parkowaniem, upałem warto było pojechać.

Co z tym przełomem? Chodzi oczywiście o odpieluchowywanie. Franio ma skończone 2 latka i 2 miesiące. Prób ile podjęliśmy, prania, które wykonałam nie jestem w stanie zliczyć. Nie robiłam jednak nic na siłę. Synek chodził bez pieluszki 3/4 dni ( w ciągu dnia były gatki, na spacery, do spania pielucha) - jak nie widziałam efektów i cały czas siusiał pod siebie odpuszczałam, czekałam kilka dni i znów podejmowałam próbę. Chwilę przed drugimi urodzinami stwierdziłam, że to już jest na pewno odpowiedni czas no bo jak to dwulatek nie czuję, że chce? A no nie zawsze. Potrafił siedzieć na nocniku niczym na fotelu, oglądać bajki, oglądać książeczki po 40 minut, ba było mu na nim bardzo wygodnie. Wstawał po wspomnianym czasie i po 3/4 minutach siusiał obok. Nerwy towarzyszyły i mi i jemu. Zaczął piszczeć, krzyczeć, denerwować się moimi ciągłymi pytaniami " chcesz siusiu? pamietaj nie masz pieluszki".

Najważniejszym momentem pokazującym, że dziecko jest już gotowe jest wg mnie to, że po posadzeniu w ciągu dnia robi siusiu ciesząc się przy tym. Nie jest to tylko po spaniu, bo po spaniu to robiliśmy już jak mieliśmy 8 miesięcy. Chodzi o świadome wypuszczanie "siusiu". Twoje dziecko nie chce na nocnik? Daj mu usiąść na kibelek, przytrzymaj, posadź na deseczkę. Zabierz dziecko ze sobą do toalety jeśli się nie wstydzisz. My się nie wstydzimy dwulatka i ucząc go robienia na nocnik wiele razy powtarzaliśmy że już nie jest małą dzidzią, już jest duży jak tata ( bo tata to wieli autorytet ). Kilka razy przetrzymałam Frania w mokrych gatkach i choć początkowo mu to nie przeszkadzało w końcu ku mojej uciesze zaczynał płakać gdy zdarzył się wypadek.

Bardzo ważnym momentem jest też sucha pielucha po spaniu. Oznacza to, że dziecko potrafi przetrzymać siusiu i zrobić po wstaniu tam gdzie być powinno. Wszystko jest kwestią wyuczenia. Maluch musi mieć nawyk dzień w dzień zaraz po wstaniu ( nie pół godziny później ) sadzania na nocnik. U nas wstaje, krzyczy i nie ma zmiłuj, wstać trzeba choćby na pół śpiąco :P Nie denerwujmy się, gdy nie uda się po pierwszym, drugim, trzecim podejściu. Niektóre dzieci potrzebują więcej czasu a nasze nerwy wyczuwają i to tylko blokuje zamiast pomóc.

Jak widzicie, że dziecko robi siusiu za każdym razem jak je posadzicie, jak pielucha po spaniu jest sucha to wysadzajcie dziecko co godzinkę w zależności od częstotliwości picia i wytrwale czekajcie na efekty. Jak dziecko posadzone mówi, że nie chce to może faktycznie nie chce? Teraz wiem, że absolutnie nie ma sensu siedzenie po 40 minut, zajmowanie czymkolwiek oby tylko posiedział. Sadzajcie misia, bijcie misiowi brawo nam to też pomogło :)  Franek opiekuje się misiem niczym młodszym bratem a przecież każdy ma jednakowe potrzeby? Miś też może je mieć wystarczy odrobinę wyobraźni :)

O nagradzaniu brawami, wspólnej radości i całusach chyba nie muszę wspominać?

Gorzej jest z 2 ale nie odrazu rzym zbudowano. Wczoraj przełomem było to, że mimo spaceru, pieluchy na pupie tak dla pewności Franio zawołał! Zrobił raz pod drzewkiem, raz w toalecie w centrum handlowym .Swoją drogą pierwszy raz widziałam taką ładną toaletę dla matek z dziećmi.. w końcu ktoś o nas pomyślał. W Rivierze w Gdyni toaleta dla matek z dziećmi jest zamykana, nie dostępna dla wszystkic, trzeba zadzwonić niczym domofonem a obok dzwonka jest kamera, która zapewne rejestruje czy nie wchodzi tam byle kto. W środku: dwa kibelki : niziutki dla dzieciaczków, wyższy dla rodzica, drugiego dziecka itp. Dwa zlewy znów jeden niższy drugi wyższy. Nasz syn czuł się dorośle mogąc samemu załatwić swoje potrzeby, na stojąco bez pomocy mamy mógł umyć ręce. Oprócz tego w tym samym pomieszczeniu znajdowała się kanapa do wygodnego nakarmienia, przebrania maluszka i uwaga : mikrofalówka do podgrzania mleka !:) Po za tym w toalecie był przepiękny zapach i było bardzo czysto :) Oby więcej takich miejsc z myślą o rodzicach z dziećmi.


I NAJWAŻNIEJSZE... KIEDY DZIECKO NA PRAWDĘ JEST GOTOWE NA PORZUCENIE PIELUSZKI? Wtedy kiedy pokaże nam że to już ten czas. Jedne wołają ok półtora roku życia, inne dopiero ok 2,5 i wcale nie jest gorsze.

KAŻDE DZIECKO ROZWIJA SIĘ W SWOIM TEMPIE ... !!!


Nagrodą dla Frania były lody i jego pierwszy zestaw happy meal ( wstąpiliśmy głodni bardziej niż nasz Franio). Nie jestem za tego typu jedzeniem dla dzieci i ucieszyło mnie, że największą radość sprawiły nie frytki a jabłko, sok pomarańczowy i nugetsy :) Frytki zjadłam ja ( podobno w ciąży nie można sobie niczego odmawiać a ochota była ogromna :P ) Rewelacją też była zabawka - pierwszy zegarek. Warto było choćby dla niego kupić ten zestaw. Radość, spoglądanie na ręke i pół godzinne pytanie non stop podczas powrotu do domu - "która godzina" z ust naszego dwulatka bezcenna...



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 SchwytaneChwile , Blogger