Przymusowo zaplanowane dni




Godzina :

8:00 pobudka,mycie zębów, ubieranie, karmienie dzieci- wyjście do przedszkola
9:00 Franek w przedszkolu, ja po odprowadzeniu go robię zakupy w pobliskim sklepie
10:00 kawa, moje śniadanie, kolejne karmienie, inhalacja, lekarstwa dawka 1, ćwiczenia    rehabilitacyjne, ćwiczenie wzroku, zabawa ze Stasiem - mija 1,5 godziny.
11:30 -  chwila odpoczynku, sprzątanie, gotowanie, pranie itp.
12:30/13:00 ( między tym co wyżej ) kolejne karmienie
14: 00 wyjście po Frania do przedszkola
14:30 kolejny raz rehabilitacja, ćwiczenia wzroku, inhalacja
15:00 karmienie
15:30 obiad, zabawy z Franiem
16:30 rozmowa z tatusiem na Skype a w między czasie karmienie, przewijanie, pilnowanie leżącego na brzuchu Stasia by leżał prosto ( trzeba być cały czas przy nim by się nie wykrzywiał.. jak rozmawiamy zazwyczaj nie chce spać ).
17:30 podwieczorek ( budyń, kisiel, owoce.. delektujemy się wspólnie )
18:00 karmienie, rehabilitacja, inhalacja itp. ostatnie dawki leków, kolacja Frania- czasem i moja.
19:00- 19:30 kąpiel Frania, później kąpiel Stasia ( kąpiemy razem, by choć chwilę jeszcze przed snem spędzić wspólnie czas)
19:30 wspólne oglądanie Reksia, Pszczółki Mai ( tylko te dwie bajki ogląda Franio ) - Franio zasypia.
20:00 karmienie i czas odpoczynku.
W nocy ze 4 pobudki.

Tak, dokładnie tak wygląda ostatnio nasz dzień i wszystko dzieję sie chcąc nie chcąc prawie dokładnie co do godziny. Nie lubię aż tak zaplanowanego dnia, chciałoby się trochę spontanu ale kiedy ? Czasem nawet na zabawę za mało czasu i z tego powodu pojawiają się straszne wyrzuty sumienia. Inhalacja 3 razy dziennie, rehabilitacja powinna być 3 a nawet 4 razy na dobę ale do 4 nie dociągam bo musiałabym nie spać. Z niecierpliwością oczekujemy powrotu tatusia i zwolnienia tempa. Co najlepsze, minął tydzień a Stasiek dalej się wygina choć głowę ładnie obraca w obie strony i wodzi wzrokiem więc jakaś tam poprawa jest ( może chociaż okulista nas ominie). 

W związku z powyższym, w związku z wyrzutami sumienia wybrałam się z moim "starszakiem" na plac zabaw, by poszalał wraz z mamusią, by chwile oderwać się od codzienności. Była radocha, było szaleństwo, była zabawa. Jutro godzina basenu a od poniedziałku znów nasz codzienny plan dnia rusza pełną parą;/ W między czasie lekarz i mam nadzieję , że na dniach pozbędziemy się lekarstw , inhalacji i będzie więcej czasu na wygłupy całą trójką. Ps Staś mając 3 miesiące i 3 tygodnie zaczął się uśmiechać- tak świadomie i bardzo często . Zawsze to jakiś plus w tym wszystkim :)

Będąc mamą zapominam o ciepłej herbacie ( prawie zawsze piję zimną ), makijaż? Szkoda czasu :) Ale i tak, mimo tego wszystkiego czuję się spełniona. Kocham te szkraby i mam nadzieję, że kiedyś docenią to co dla nich z Darkiem robimy :)

Tak się bawił Franio w Loopy's World Gdańsk.


























 i uśmiech Stasieńka..



  



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 SchwytaneChwile , Blogger