Pierwsze książki do samodzielnego czytania- KOCHAM CZYTAĆ

Chciałabym Wam pokazać pierwsze dwie książki z serii KOCHAM CZYTAĆ wydawnictwa edukacyjnego. To absolutny "MUST HAVE" na półkach waszych dzieci jeśli zdecydujecie się na czytanie metodą sylabową. Na naszym blogu znajdziecie już kilka wpisów, które zaczęliśmy od samogłosek. W tym wpisie -->" metoda sylabowa samogłoski " przeczytacie na czym to wszystko polega, od czego zacząć i jak kontynuować zabawę. Tak, dobrze czytacie- wszystko odbywa się poprzez zabawę. Mało tego, możecie zacząć już od 3 roku życia dziecka ( choć tu z możliwościami bywa różnie bywają dzieci, które świetnie się w tym odnajdą i takie, które absolutnie wolą inne aktywności- pamiętajcie NIC NA SIŁĘ).

Świetną alternatywą dla wymyślanych przez nas zabaw są różnego rodzaju książeczki. Przeglądając dostępne na rynku tytuły pomyślałam, że warto zacząć od tych, których autorem jest pomysłodawczyni wspomnianej metody.



Z pierwszymi dwoma Franio radził sobie bardzo dobrze i z wielką przyjemnością je otwierał. Dla dziecka fakt, że czyta litery z książki sprawia ogromną radość. Jak zdążycie zauważyć w pierwszej są SAMOGŁOSKI,  w drugiej WYRAZY DŹWIĘKONAŚLADOWCZE czyli absolutnie to od czego zaczyna się nasza przygoda z sylabicznym czytaniem.

Osobiście sama zastanawiałam się swojego czasu po co właściwie uczyć dziecko czytać zanim pójdzie do szkoły? Po co zapoznawać je ze znakami graficznymi jakimi są litery ? Odpowiedź, jaka mi się teraz nasuwa, po przemyśleniach jest prosta- w szkole jak część z Was już wie jest ogromna presja, nauczyciele muszą twardo trzymać się pewnego poziomu i wytycznych z kuratorium. Niestety w przepełnionych klasach uczniami nie ma czasu na indywidualne nauki. Czas leci, niektóre dzieci czytają płynnie szybciej, inne wolniej. W zerówce czy klasie pierwszej zapewne problem nie jest aż tak mocno widoczny jednak kłopot pojawia się później u dzieci, które nie opanowały podstaw czytania i są ciut słabsze, gubią się choćby podczas czytania poleceń do zadań, pisania i zostają w tyle za rówieśnikami. Warto zadbać o to, by nie tyle wyprzedzały kolegów ale dorównywały im kroku, a to trzeba robić stopniowi. To wpłynie nie tylko na samopoczucie malucha ale i dobrą samoocenę.


Jak widzicie samogłoski są wprowadzane na podstawie codziennych sytuacji każdego z nas. Zobrazowane sytuację, ułożenie ust naszych bohaterów ułatwiają czytanie liter, których dopiero się uczymy.



Na pierwszych stronach czytamy po jednej literce, na kolejnych po dwie a później już całe sekwencje...



Druga książeczka to wyrazy dźwiękonaśladowcze. Tu również wszystko wydaje się być nam wszystkim znane, wiemy jak robi krowa, kurczak czy kukułka ale tu oswajamy się ze zobrazowanymi literami. Dziecko dowiaduje się, że dźwięki które wypowiadamy można również zapisać. Świetnie bawi się przy tej książce zarówno mój 5 latek jak i 2,5 letni Staś. Ten młodszy powtarza, choć nie czyta- jak wcześniej wspomniałam wszystko polega na dobrej zabawie.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 SchwytaneChwile , Blogger