Wakacje z dzieckiem za granicą- Bułgaria

Za oknem chłodno a nam wszystkim marzy się wycieczka w nieznane. W kraj ciepły, przyjazny i taki, w którym zrelaksujemy się całą rodziną. Wspólnie spędzony czas a przede wszystkim wspomnienia- tego nie zabierze nam nigdy nikt! Odkąd półtora roku temu wróciliśmy z Bułgarii często zdarza nam się wracać wspomnieniami do zdjęć i opowieści na temat najlepszej moim zdaniem wycieczki wakacyjnej we 4.


Zdarzało mi się słyszeć- "ale jak to z takim maluchem za granicę? Przecież tam będzie tak gorąco! Odpoczniecie z dziećmi? " Po to się jedzie na wakacje by odpocząć, poopalać się ale przede wszystkim odetchnąć od dnia codziennego a ja nie wyobrażam sobie życia bez moich łobuzów dłużej niż 2-3 dni, serio :) Choć czasem doprowadzają mnie do szewskiej pasji wakacje muszą spędzać z nami bo gdy mam ich wszystkich koło siebie to czuję się najspokojniejsza na świecie.


Gdy pierwszy raz pojechaliśmy za granicę Staś miał 9 miesięcy, Franek 3 lata. Jedyne czego się obawiałam to lotu samolotem i właściwie miałam rację, bo droga powrotna nie była dla nas łaskawa ale o tym później. Mimo, że znamy trochę język angielski i pewnie jak trzeba byłoby się dogadać to byśmy się dogadali ale wolałam jechać do miejsca pewnego, zorganizowanego, zwłaszcza, że podróż miała odbywać się z dziećmi. Wolałam trochę dopłacić i być spokojniejsza o pewne rzeczy. Podczas przeglądania ofert padł kierunek- Bułgaria. Czemu tam ? Sama nie wiem ale myślę sobie, że chyba chcieliśmy w drodze kompromisu pojechać tam, gdzie jeszcze ani ja ani mój mąż nie byliśmy a trochę każdemu z osobna już udało się zobaczyć.

 Szukając biura podróży sugerowałam się po części ceną (nie ma co ukrywać 4 osobowa rodzina już trochę musi zapłacić) ale i atrakcjami dla dzieci. Razem z ITAKĄ wszystko było w zasięgu ręki- płacisz i masz to , czego oczekujesz- nie martwisz się o posiłki, o napoję i atrakcje na miejscu zapewnione przez bardzo sympatyczne animatorki rozmawiające zarówno w języku polskim, angielskim jak i częściowo po rosyjsku. Świetne zabawy w piratów- poszukiwanie skarbów po całym ośrodku jak i malowanie, lepienie z gliny czy gry rodzinne.

*nasze widoki z hotelowego okna:



Pakowanie to była moja największa udręka. Wciąż zadawałam sobie pytanie co wziąć a co będzie zbędne? Nie udało mi się dopracować wszystkiego idealnie ale wyszłam z założenia, że lepiej wziąć za dużo niż za mało i tak też się stało- 3 walizki zapakowane po sam brzeg. Teraz już wiem, że mogłam powstrzymać się z obiadkami czy pampersami bo wszystko okazało się być na miejscu w dokładnie tej samej cenie co w Polsce ale skąd miałam wiedzieć?:)

Sam lot był w nocy, co nie ukrywam było trochę męczące- budzić dzieci o 2 w nocy, ubierać na samolot a później czekać z nimi na lotnisku parę godzin. Nie należało to do najłatwiejszego w moim życiu wyzwania, ale też nie było utrapieniem, gorszy był powrót. Dlaczego ? Od zmiany temperatur między krajami, od klimatyzowanych pokoi Staś dostał kataru. Wracaliśmy również nocą, ciężko mu się oddychało i dodatkowo zatykały się uszy- płakał przez 2 h w samolocie i niestety nie bardzo dało się go uciszyć.

Poza tym powyższym incydentem było cudownie. Sam hotel, organizacja były wg mnie perfekcyjnie przygotowane. Absolutnie o nic nie musieliśmy się martwić. Mimo tego, że na wakacje pojechaliśmy z tak małymi dziećmi bardzo dużo udało nam się zwiedzić. Wybraliśmy się pewnego dnia nawet do delfinarium- cudowne, mądre stworzenia zauroczyły mnie totalnie.


 Do dnia dzisiejszego oglądając zdjęcia, gdyby ktoś zaproponował mi wycieczkę do Bułgarii, do tego samego miejsca bez wahania spakowałabym walizkę i pojechała z dnia na dzień. Słoneczny Brzeg na prawdę okazał się bardzo ciepły i jak nazwa wskazuję absolutnie słoneczny :) Tam życie płynie dużo wolniej, ludzie są szczęśliwsi i życzliwsi. Pogoda dopisała nam do ostatniego dnia- w dniu wyjazdu zaczęło się chmurzyć ale to już nas nie bardzo interesowało :)



Dziś z czystej ciekawości po raz kolejny przejrzałam ofertę biura podróży ITAKA. Jestem pewna, że gdy następny raz będziemy wybierać się na wakacje z dziećmi to wybierzemy właśnie ich . Z pewnością będziemy patrzeć również na to, czy w danym hotelu odbywać się będą animację organizowane przez klub przyjaciół ITAKI .

Podsumowując, czego najbardziej potrzeba wybierając się za granicę z maluchami ?

- dobrego nastawienia
- humoru
- spakowanych walizek- czasem więcej znaczy lepiej ( a już na pewno mniej stresu bo niczego nie zabraknie).
- odpowiedniego biura podróży gdy boicie się tak jak my jechać całkowicie w nieznane polecamy:


6 komentarzy:

  1. Też bym pojechała. Tylko te ceny.. nie dla normalnych roboli ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bym powiedziała inaczej.. ciężko jechać na wakacje zagraniczne pracując w Polsce zwłaszcza jak się ma np kredyt i 2 dzieci :(

      Usuń
  2. Zapomniałam o Bułgarii jako kierunku wakacyjnym, dziękuję za przypomnienie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cudowne wakacje tam można spędzić na prawdę polecam :)

      Usuń
  3. Bułgaria jest piękna, lubię tam jeździć bo jest stosunkowo niedrogo, w tym roku też znaleźliśmy fajne kwatery przez bookapart :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 SchwytaneChwile , Blogger