Boję się owoców- oswajanie za pomocą książki

"Boję się owoców" to dość nietypowy tytuł. Można sobie pomyśleć- jak to? Jak można bać się czegoś co jest słodkie, smaczne, kolorowe ? Są dzieci takie jak mój Staś, które są typowymi niejadkami. Czym jest to spowodowane ? Z pewnością choćby zaburzeniami integracji sensorycznej czyli drażniącymi zapachami, grudkami w pożywieniu a nawet chropowatą skórką, która odrzuca malucha już wyglądem zewnętrznym i za nic w świecie nie chce go dotknąć. Czytając różne fora wiem, że niestety problem jest coraz częściej spotykany. Był czas, że moje dziecko jadło tylko białe rzeczy- z owoców banan, z warzyw ziemniaki, jajka, mleko z płatkami, jogurty i właściwie tyle.. Jak próbuję mojego syna przekonać do próbowania innych potraw? Zawsze staram się by na talerzu poza ziemniakami był kotlet, trochę surówki i choć wiem, że jej nie tknie mam niekończącą nadzieję, że kiedyś się do niej przekona. Próbuję czytać, wspierać się mądrymi artykułami, walczę z wybiórczością pokarmową jak mogę a z pomocą przyszła mi również bardzo ciekawie przedstawiona pozycja, o której chcę Wam wspomnieć.



Zacznijmy od samej autorki. Marta Baj- Lieder to logopeda wczesnej interwencji, terapeuta integracji sensorycznej, terapeuta karmienia i przede wszystkim mama. Miałam okazję ją poznać osobiście a obecnie śledząc jej profile społecznościowe jak i profil jej szkoły --> Szkoła Terapii Karmienia - Od pestki do ogryzka widzę jak na wielu warsztatach uczestniczy jako słuchacz i na ilu jest mentorem. Ufam zdobytej przez nią wiedzy i wierzę, że zaangażowanie jakie wkłada w swoją pracę musi przynosić efekty. Cieszę się niezmiernie, że w swoich rękach mam książkę jej autorstwa. 

Czym odróżnia się ta pozycja od innych ? Jest to typowo książka dla dzieci i po części przez dzieci jest stworzona. To Marta na swoich spotkaniach z najmłodszymi doświadczyła niewyobrażalnych stwierdzeń, o których dorośli mogą nie mieć pojęcia. Na wstępie przeczytać możecie jak jedno z dzieci określa ślad po pestce od brzoskwini i dlaczego za nic w świecie nie chce jej tknąć. 



W środku zobaczycie owoce, które w krótkim opisie mogą zobrazować Wam myślenie dziecka, dla którego nie wszystko jest realistycznie łatwe. Jest również objaśnienie, które można zaserwować Waszej pociesze ułatwiając im zrozumienie, że nie taki diabeł straszny jak go malują a właściwie nie taki owoc paskudny jaki mogą sobie wyobrazić. 









W drugiej części tej pozycji znajdziecie czarno- białe obrazku, które możecie wspólnie pokolorować, wykleić, dorysować im oczy, buzie a później zamazać ten wielki strach pozbywając się go raz na zawsze :) Jak sama autorka wspomina, maluchowi, który posiada odrazę do danych pokarmów warto pokazywać, pozwolić dotykać, rozmawiać o nich, dać powąchać, polizać, eksponować by przekonać. Nie wciskać ich do buzi na siłę, nie zmuszajmy ! My również nie chcielibyśmy by nam tak robiono więc wykażmy się cierpliwością.  



Ja swój egzemplarz zawdzięczam księgarni Tania książka, w której możecie ją nabyć w promocyjnej cenie --> Boję się owoców

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 SchwytaneChwile , Blogger