gorączka...

Dopadła nas.. Franek gorączkował 3 dni dzisiaj jakby troche lepiej, obudził się bez tej paskudy ale nadal jest ciut osłabiony. Pogoda za oknem nie sprzyja szybszej regeneracji wrecz przeciwnie. Jest  szaro buro i ponuro..Byliśy u Pani doktor, Franuś był bardzo dzielny okazało się na szczęście że osłuchowo wszystko wporządku tylko skąd te paskudztwo? Czyżby ząbkowanie? Coraz bardziej myślę, że to właśnie to.. Ślini się jak mopsik , nie chce jeść ( co u naszego malucha jest baaaardzo dziwne bo zazwyczaj je wszystko co widzi w każdej ilości.. pochłania wręcz jak odkurzacz..). Pozwolono nam wyjść gdy tylko nadejdzie cały dzień bez temperatury powyżej 37. Mam nadzieję, że już dziś nam odpuści bo jutro mamy zamiar wybrać się na świetne warsztaty " mama nigdy nie jest sama" . Naprawdę nie możemy się doczekać. Zapowiadają się świetnie, interesujące tematy poruszane przez specjalistów, kącik zabaw dla dzieci i mnóstwo nagród do wylosowania. Oby udało nam się pójść i spotkać z mniejszymi i większymi znajomymi :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 SchwytaneChwile , Blogger