rodzinne spacerowanie..

W związku z tym, że wczoraj było święto, tatuś pracował krócej więc trzeba było koniecznie wyskoczyć gdzieś we trójkę popołudniu. W ciągu tygodnia, gdy wraca po 18 jest ciężko żeby porobić cokolwiek wspólnie więc skorzystaliśmy z pięknej pogody. Ale od początku.

Rano wcale nie zapowiadało się, że będzie ładnie. Szybki telefon do babci Frania z prośbą o przygotowanie się i informacja o wyjściu do Parku Oruńskiego. Wtedy jeszcze sprawdzając wszelkie pogody byłam pewna, że po południu będzie padać a jak to tak cały dzień bez spaceru? No to myk. Aparat schowany, butelka, smoczek, pielucha w torbie, kalosze na nogi i jedziemy po babcie.







Po powrocie "Pana domu" :) okazało się, że jednak te wszystkie magiczne prognozy pogody ku naszej uciesze się jednak nie sprawdzą. Szybka drzemka Frania, odpoczynek rodziców, obiad i znów wsiadamy w samochód. Kierunek Westerplatte.



i plaża...






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 SchwytaneChwile , Blogger